PAPUA - IRIAN JAYA 

11-09-2011

Dziś wyruszamy na trekking do płaskowyżu góry Elit. Nasz przewodnik Romi okazał się punktualny, zabiera nas z hotelu o 7 rano. Ładujemy się do starego busa; nasza piątka przewodnik i 11 osób z obsługi. Na pobliskim bazarze robimy ostatnie zakupy i jedziemy do Kurimy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 Po załatwieniu pozwoleń od policji o  jedenastej rozpoczynamy dalszą część trekkingu w kierunku Hitugi.O 14.20 jesteśmy w Ugem. Damian w pierwszy dzień skręcił stopę, przestraszyłem się bo w pierwszy dzień wypadek to po prostu pech. Jednak potwierdził się jego góralski charakter i mimo skręcenia podąża wytrwale za grupą. Mały przystanek na odpoczynek. Romi wyjmuje świeżutkie ciasto, które kupił w Wamenie, a Teresa talerz z podręcznego plecaka; zdziwiłem się, co ona może jeszcze tam mieć, cóż, ale przydał się. Dorota nakręciła kawałek filmu na wiszącym moście nad rzeką Baliem. Późnym popołudniem docieramy do Hitugi. Mieszkańcy wioski szybko się zbiegli, bo białas jest tu rzadkością. Dzieci i dorośli przyglądali się nam z ciekawością. Spędzimy w tej wiosce pierwszą noc w chatce na deskach. Tego wieczoru chcieliśmy podzielić się częścią prezencików, które przywieźliśmy z Polski. Damian wpadł na pomysł, aby urządzić mały konkurs. Dzieci miały narysować na kartkach  to co lubią lub o czym marzą. Zebraliśmy sporo prac, były różne, niektóre śliczne. Prawie całą noc padał deszcz. Wszyscy się przebudzili o północy. Drewniana podłoga i różnice w czasie 8 godzin dały o sobie znać.  Tu noc zaczyna się o 18 a wschód słońca o 6. I tak jest tu zawsze. Ła- po papuasku - dziękuję